HOME | DD

NeoCortex1 — Biczuj Pan

Published: 2011-12-31 11:09:33 +0000 UTC; Views: 559; Favourites: 11; Downloads: 5
Redirect to original
Description Secret Santa dla

Jak każdy święty mikołaj mam sporo elfów w swojej pracowni! Dlatego Sotha otrzymujesz również arta od za jej pracę serdecznie dziękuję. Poniżej masz drugą część prezentu czyli opowiadanie a na trzecią będziesz musiała poczekać aż znajdę odpowiedni rym!
Wszystkiego Najlepszego!

Młoda blond włosa dziewczyna ubrana w luźną błękitną koszulę nocną biegła co sił w nogach kamienistym gościńcem. Co chwilę się potykała, a czasem nawet upadała, jednak pędzona strachem nie zważała na rany i otarcia. Pokrzykiwała cicho „Pomocy.” Jej głos zdawał się być bardzo zmęczony jakby biegła od dawna. W pewnym momencie jakaś wysoka osoba zwaliła się na nią z drzewa niczym kot czyhający na mysz.
-No. Niegrzeczna.. -Sapnęła zdyszana Elfka. -Mówiłam żebyś poszła ze mną po dobroci to nic Ci się nie stanie. -Blondynka zaczęła płakać. Jej kwilenie przypominało dźwięk zranionej sarny lu innego płochliwego zwierza. Aviel nie wytrzymała i spoliczkowała dziewczynę.
-O tak.. proszę. Płacz krzycz pomocy. Zrób coś żebym musiała w twoje gardło włożyć szmatę podciąć ci ścięgna u nóg, połamać palce i uczynić znacznie więcej aby zapobiec twojej ucieczce.. -Elfka wypowiedziała te słowa z niemałą fascynacją co sprawiło iż blondyka zamilkła wpatrując się w nią swoimi wielkimi zielonymi oczyma.
-... Dobrze.. proszę mnie nie krzywdzić. -Wyszeptała dziewczyna i nie odzywała się więcej, dała się skuć a nawet prowizorycznie zakneblować. Na jej szczęście nie miało to nic wspólnego z wkładaniem szmat w przełyk. Aviel przerzuciła sobie dziewczynę przez ramię niczym upolowanego zwierza, i zszedła z gościńca w las. Po drodze zastanawiała się którą już pannę mu przynosi? Dwudziesta? Może nawet trzydziesta... Była to podejrzana praca jednak.. musiała wytrzymać.. dla „Niego”.


Po trzech dniach wędrówki poprzez gęste lasy Aviel dotarła do małego dworku umieszczonego w sercu puszczy. Był zbudowany z ciosanego białego marmuru nie posiadał też żadnych wież ani elementów wystających ponad wysokie w tej okolicy drzewa. Dziewczyna na ramieniu Aviel spała. Elfka otworzyła duże dębowe wrota czernione jakimś specyfikiem. Tuż za nimi znajdował się długi i szeroki korytarz z wysoko umieszczonym sufitem i nielicznymi oknami. Tylko one dawały odrobinę światła ponieważ w stojących po bokach świecznikach nie płonęły żadne świece. Budynek wydawał się na opuszczony, trochę zrujnowany lecz na pewno nie szabrowany przez nikogo, jego lokalizacja uchroniła go przed chciwymi rabusiami. Aviel skierowała swoje kroki niemal do końca korytarza gdzie podwinęła dywan i otwarła znajdującą się pod nim klapę. Ciemne schody zaprowadziły ją do potężnej komnaty przyozdobionej symbolami chyba wszystkich bogów, wszelakich ras a nawet i chaosu. Na samym jej końcu przy wzniesieniu stało dębowe biurko a za nim siedział niski mężczyzna w grubych okularach. Lekko już łysiojącego i o pergaminowej niezdrowej skórze.
-O moja kochana! Widzę że nie próżnujesz! Proszę zaprowadź naszego gościa do jego klatki. - Jegomość wydał się bardzo podekscytowany zdobyczą Aviel jednak nie podniósł na Nią wzroku.
-Sam sobie ją zamknij zboczeńcu. -Elfka odpowiedziała z pogardą po czym rzuciła blondynkę na podłogę. -Pewnie czerpiesz satysfakcję z samego oglądania jak one są zamykane. -Skomentowała po czym splunęła na podłogę. -Jesteś chory.
-Oh nie oceniaj Mnie tak surowo. Jestem koneserem sztuki.. sztuka wymaga poświęceń. Chcę aby była przyjemna dla odbiorcy... zresztą Ty sama wiesz o przyjemności więcej niż Ja! Sądzę że żadne z nas nie powinno oceniać drugiego.. -Okularnik uśmiechnął się perfidnie widocznie zadowolony ze swojego stwierdzenia.
-Nie pieprz tylko dawaj zapłatę. -Aviel była wyraźnie poirytowana
-Już już oczywiście panienko. -Mężczyzna wykonał gest rękoma jakby miał zamiar się modlić, po czym w jego rękach zmaterializował się złoty trójkat. Elfka podeszła do biurka i wyrwała mu go z rąk, zdjęła amulet wiszący na szyi. Brakowało w nim dokładnie tego elementu który zabrała. Umieściła go na miejscu na co amulet zespoił się ze sobą jakby zawsze był całością. Nastała chwila ciszy która przerwała Aviel łapiąc mężczyznę za szmaty.
-Ty psi synu on nie działa! -Elfka przeciągnęła nieszczęśliwca przez biurko, rzuciła na podłogę tuż obok płaczącej dziewczyny i dobyła miecza.
-Oczywiście że działa droga Aviel! Po prostu nie jest kompletny! -Okularnik starał się ratować swoją skórę desperackimi tłumaczeniami.
-Nie dam się dłużej wodzić za nos jakieś ludzkiej szlamie! Zrobię to co powinnam na samym początku. -Mówiąc to złapała go za kark i uniosła. Mężczyzna zaczął wywijać nogami dusząc się.
-Naprawdę... jest więcej... części... w.. amu.. amulecie... zagłębienia.. w nich.. trzeba.... khe... umieścić klejnoty. Ghh..
Chwilę trwało zanim Aviel zastanowiła się nad jego słowami czy wierzyć w nie lub nie dawać wiary. Koniec końców odrzuciła go bok i spojrzała na amulet. Rzeczywiście przedstawiał on znaki wielu bogów a w każdym nim pojawiło się wgłębienie.
-Klejnot. Już.
-Droga Aviel przecież umawialiśmy się iż części amuletu dostaniesz tylko za.. ghaaa.. -Mocny kopniak w żebra szybko ukrócił kolejne teorie okularnika.
-Nie lubię się powtarzać. Dawaj klejnot. -Elfka wyciągnęła w jego kierunku dłoń. On zaś ponownie wciąż trzymając się jedną ręką w miejsce kopnięcia wykonał znak i w jego ręce zmaterializował się klejnot. Rzeczywiście pasował jak ulał do znaku Ranalda.
-Wracam za tydzień. -Odpowiedziała Aviel nie odwracając się w kierunku pokonanego. Nie odwróciła się nawet gdy usłyszała.
-Przyznaj Aviel.. Przemoc i złość sprawiają Ci przyjemność.. Możesz traktować Mnie jak nauczyciela..



Sześć dni później na granicach z Kislevem. Godz 0.30

-Wydaje się że to była zwykła próba gwałtu. -Odpowiedział niższy mężczyzna o czarnych włosach wstający znad zwłok nagiej dziewczyny.
-Zajmie Ci wiele czasu zanim zaczniesz dobrze przyglądać się miejscom zbrodni uczniu -Odezwał się Brat Claus. -Żadnych zadrapań, ani siniaków wskazują na to że dziewczyna została odurzona jakimiś ziołami czy magią oczywiście mogła zostać po tym chędorzona jednak ktoś kto ma dostęp do takich środków rzadko szuka taniej emocji w gwałcie. Podejrzewam że to mogła byś spraw.. - Jego słowa zostały zagłuszone przez świst strzały. Uczeń brata Clausa upadł na ziemie tuż obok dziewczyny z strzałą wystającą z tyłu głowy. Brat Claus natychmiast dobył broni i odwrócił się w tył, jednak nie dostrzegł nikogo.
-Wyjdź tchórzu! Pokaż swe oblicze. -Jego słowa odbiły się echem po lesie. Oprócz jego głosu panowała absolutna cisza, żadne leśne zwierzęta nie wydawały odgłosów. W pewnym momencie Brat Claus poczuł na swojej szyi zimną stal sztyletu a za sobą usłyszał słodko brzmiący kobiecy głos.

-Dobry wieczór Panie Claus. Znów się spotykamy.... Mam nadzieje że nie ma Pan żadnych planów na dzisiejszy wieczór.
Related content
Comments: 5

Minesotha [2012-01-01 15:47:01 +0000 UTC]

Brak mi słów, tak bardzo mi się podoba. Zarówno fanart jak i opowiadanie, które przysporzyło mnie o pewien dreszczyk emocji, na pewno nie spodziwałam się, ze napsizesz o takich rzeczach xD"

Dziękuję serdecznie, to najlepszy SS jakiego dostalam! (;3

👍: 0 ⏩: 1

Kodama-sama In reply to Minesotha [2012-01-02 22:47:48 +0000 UTC]

no no
Cisze sie ze tworzy pełną całosć ^^

👍: 0 ⏩: 1

Minesotha In reply to Kodama-sama [2012-01-02 23:10:21 +0000 UTC]

Obrazek mam teraz na pulpicie i jedna rzecz mi się rzuciła tylko w oczy.
Łuk powinien być zgięty, gdy cięciwa jest naciągnięta, bo teraz jakby puściła tą strzałę to łuk nie ma jak się wyprostować, więc cięciwa by zwisała luźno, bądź była zaraz przy samym drewnie. Ale to tylko mały szczegół zauważony po godzinach wpatrywania się w fanart Dziękuję :3

👍: 0 ⏩: 1

Kodama-sama In reply to Minesotha [2012-01-03 14:23:17 +0000 UTC]

oh jak zacnie ^^

A co do wygiecia łuku... jak to wiedzialam od samego poczatku... ale nawinie myslalam ze jednak nikt nie zauwazy >A<
Poprawie jak znajde troche czasu.. bo wiem ze to wyglada dziwnie ^^

Ciesze sie ci sie podoba

👍: 0 ⏩: 1

Minesotha In reply to Kodama-sama [2012-01-03 22:46:19 +0000 UTC]

Oj tam, nie poprawiaj ;D
Miałaś chyba pecha, ze akurat strzelam to zwróciłam uwagę na to xD"

Darowanemu koniu się w zęby nie patrzy, wygląda zresztą wystarczająco dobrze ;3

👍: 0 ⏩: 0